Recenzja Battlefield 5: hands-on

Kolejne numery w grze wideo często są mylące, ale seria Battlefield „przeskakuje z pola bitwy 1 na prawo do Battlefielda V (nie wspominając o zmianie na rzymskie cyfry, mimo że wszyscy nadal będą nazywać to Battlefield 5) nadal jest dziwna.

Oczywiście jest też przejście do samej gry: od pierwszej wojny światowej do drugiej, przede wszystkim wraz z nowym trybem gry (nieco nieuniknionym inspirowanym przez PUBG Royale) oraz wszystkimi drobnymi poprawkami i aktualizacjami, których można oczekiwać od

Teraz mieliśmy okazję dwukrotnie zagrać w Battlefield 5: najpierw na E3 2018 w ramach dedykowanego eventu EA Play, a następnie ponownie na Gamescom 2018, grając zarówno w jednym z głównych Grand Operations, jak iw kilku rundach Conquest

Cena i data wydania

Po pierwsze, Battlefield V zostanie wydany jeszcze w tym roku: dokładnie 19 października, ale każdy, kto zamówi wydanie Deluxe, otrzyma wcześniejszy dostęp od 16 października.

Osoby zainteresowane wczesną grą mogą zarejestrować się w EA Access tutaj lub pobrać Battlefield V: Deluxe Edition od firmy Microsoft (79,99 GBP) lub Origin (69,99 GBP).

Podgląd pola bitwy V.

Jak można się było spodziewać, Battlefield V będzie miał wiele różnych trybów rozgrywki online, w tym nowo ogłoszonego Royale: 100-osobowego gracza za wszystko, na wzór Battlegrounds lub Fortnite PlayerUnknown.

Pomiędzy E3 i Gamescom mieliśmy okazję wypróbować dwa z klasycznych trybów gry dla wielu graczy: Grand Operations, wielostopniowe offensywy online, które walczą z serią „32v32 walki o najwyższy poziom;

Zajmijmy się najpierw Grand Operations.

Jest to tryb, który będzie dobrze znany każdemu, kto grał w trybie Operacyjnym w grze Battlefield 1, ale dzięki ulepszonemu zakresowi i obietnicy od dewelopera DICE, by zbadać mniej znane fronty wojny.

Pierwszego dnia zadanie polegało na obronie naszych dział przeciwlotniczych przed brytyjskimi spadochroniarzami – nie wspominając o ich wykorzystaniu do wyładowania ich samolotów – podczas gdy na drugim musieliśmy bronić szeregu kluczowych punktów, gdy atakujący sprzymierzeni posuwali się naprzód

Pierwszego dnia obie drużyny były prawie równomiernie dobrane i pomimo wczesnego nacisku ze strony aliantów udało nam się zabezpieczyć dwie z czterech dział przeciwlotniczych – odzwierciedlone w tonie krótkiego filmu w połowie rundy i przypuszczalnie ograniczając

Podbój jest mniej kinowy, ale równie imponujący.

Dema z konwencji rzadko są najlepszym sposobem na doświadczanie złożonej, skoncentrowanej na celu gry drużynowej, która jest tradycyjnym celem Battlefield.

A chaos to zdecydowanie słowo.

Sama strzelanina jest tak ciasna, jak się spodziewasz, a my mieliśmy okazję przelecieć pomiędzy kilkoma dostępnymi klasami: grenadierem, medykiem, snajperem i strzelcem.

Pojazdy też tu są, dając ci możliwość zwiększonej mobilności (i często siły ognia) kosztem stania się bardziej widocznym celem.

Bardziej nowatorskie jest wprowadzenie narzędzia budowlanego, które pozwala każdemu graczowi zbudować fortyfikacje i ściany worków z piaskiem wokół kluczowych celów – choć inżynierowie są z natury nieco lepsi.

Fortyfikacje są prawdopodobnie nieco mniej przydatne w Podboju, w którym możesz wkrótce znaleźć próbę ataku na punkt kontrolny broniony przez przeciwników, korzystając z obrony, którą dla nich zbudowałeś.

Nie spojrzeliśmy na opcje dostosowywania postaci gry, które już okazały się lekko kontrowersyjne – sprzymierzeni żołnierze błąkający się z katanami przywiązanymi do pleców prawie nie krzyczą historycznej dokładności – ale EA obiecuje dużą swobodę w tym względzie (bez pomocy

POWINIENEM KUPIĆ BATTLEFIELD V?

Ciężko byłoby nazwać Battlefield V dużym krokiem naprzód, ale nikt tak naprawdę nie spodziewa się – lub nie chce – że tak.

Jest dużo gry, której jeszcze nie widzieliśmy – nie dotyczy to tylko jednego gracza i nowego trybu Royale – ale to, co graliśmy, powinno być z pewnością zachęcające dla fanów serii.